fbpx

Blog Blees

30 Sty 2020

Mobilność w XXI w. bezwzględnie związana będzie z autonomicznym transportem i jego rozwojem.

Andrzej Wawrzyczek

Andrzej Wawrzyczek

Linkedin Twitter

XIX wiek w transporcie upłynął pod znakiem rozwoju kolei. XX wiek to dominacja samochodu. Natomiast XXI wiek ma szansę zapisać się jako stulecie tego, co dzisiaj nazywamy jeszcze nowoczesną mobilnością. Wkrótce będzie to zaś po prostu mobilność. Te nowe trendy to przede wszystkim odpowiedź na problemy, które pod koniec XX wieku narosły wokół transportu samochodowego – energochłonność, brak przestrzeni w miastach, hałas i zanieczyszczenie powietrza.

Zdjęcie miasta w nocy z dużym ruchem kołowym

Z jednej strony są to osobiste środki transportowe i mobilność w nowym wymiarze, począwszy od elektrycznych deskorolek, poprzez elektryczne hulajnogi i elektryczne rowery, a na elektrycznych skuterach kończąc. Renesans elektrycznego transportu miejskiego – powszechnego już w XIX wieku pod postacią tramwajów – stał się możliwy dzięki upowszechnieniu technologii baterii litowo-jonowych. Silnik elektryczny zastępuje siłę fizyczną użytkownika, do tej pory niezbędną do napędzania wymienionych pojazdów, a także zapewnia większą prędkość przemieszczania się. Popularności nowych środków transportu sprzyja zaś to, że wcale nie trzeba być ich właścicielem, żeby wybrać się na przejażdżkę. W myśl zasad ekonomii współdzielenia pojazd taki można po prostu wypożyczyć, co daje wiele różnorodnych korzyści. Zaspokojenie potrzeb komunikacyjnych populacji wymaga teraz znacznie mniej urządzeń, a każde z nich jest dużo lepiej wykorzystane.

Ekonomia współdzielenia trendem w transporcie

Podobne korzyści płyną z nowych form wykorzystywania sprawdzonych rozwiązań, takich jak samochody. Popularne stają się takie pojęcia jak car-sharing oraz carpooling. Car-sharing to wykorzystywanie jednego samochodów przez różnych kierowców – czy to w formie publicznie dostępnej wypożyczalni, czy też jako spółdzielnia osób prywatnych. Specyficzną opcją car-sharingu są również floty samochodów służbowych w przedsiębiorstwach, do których w miarę potrzeb dostęp mają wszyscy pracownicy, a także dobrze wszystkim znane taksówki. Taki przypadek charakteryzuje się tym, że samochód wynajmuje się razem z kierowcą, co podnosi koszt usługi, ale pozwala korzystać z niej również osobom nie posiadającym prawa jazdy.

Dwie osoby na elektrycznych hulajnogach

Car-pooling to z kolei jednoczesne wykorzystywanie samochodu przez możliwie dużą grupę osób dojeżdżających w tym samym kierunku. Również w tym przypadku może to być prywatna spółdzielnia sąsiadów czy znajomych wspólnie dojeżdżających na przykład do pracy, jak również publicznie dostępna usługa kontaktująca ze sobą osoby wybierające się w tym samym kierunku. Oba powyższe rozwiązania pozwalają zaspokoić potrzebę mobilności w populacji przy użyciu mniejszej liczby pojazdów. Wpływa to korzystnie na zniwelowanie wymienionych wcześniej problemów związanych z użytkowaniem samochodów – zajętość przestrzeni, emisja hałasu i spalin itd.

Mikrotranzyt rozwiązaniem hybrydowym 

Połączeniem car-sharingu i car-poolingu są natomiast oferty mikrotranzytu, czyli namiastki transportu zbiorowego charakteryzującej się dużo większą elastycznością. Mikrotranzyt to dzisiaj najczęściej 9-osobowe pojazdy zabierające na pokład zawodowego kierowcę oraz grupę osób udających się we wspólnym kierunku. Co ważne, w przeciwieństwie do transportu zbiorowego, poruszającego się, według prawnej definicji, po ustalonych trasach, mikrotranzyt może reagować na popyt dynamicznie zmieniając relację. Mikrotranzyt również może stanowić formę przewozu pracowniczego do zakładu pracy lub otwartej usługi dostępnej dla ogółu ludności poprzez aplikację mobilną lub bardziej tradycyjnej formy zgłoszeń – na przykład telefoniczne. Blees podejmuje się tego wyzwania i rozwija projekt, który dostarcza zintegrowany system transportowy dla mieszkańców składający się z systemu do zarządzania flotą pojazdów oraz aplikacji dla kierowcy i pasażera. 

Przyszłość mobilności leży w autonomii

Wyzwaniem jakie stoi przed współczesną mobilnością jest stworzenie pojazdów autonomicznych, które będą potrafiły poruszać się bez kierowcy. Rozwiązanie to póki co udaje się wprowadzić z powodzeniem w zamkniętych systemach transportowych, takich jak na przykład linie metra. Na tej zasadzie działają między innymi systemy szybkiej kolei miejskiej w niektórych miastach francuskich oraz jedna z linii metra w Lozannie. W przypadku samochodów coraz lepiej rozwijają się systemy półautonomiczne. Coraz więcej modeli samochodów oferuje takie udogodnienia jak aktywny tempomat automatycznie dostosowujący prędkość samochodu do prędkości pojazdu poprzedzającego, asystenta alarmującego gdy samochód zjeżdża z pasa ruchu, czy też systemy wspomaganego parkowania. Wyzwaniem technicznym oraz prawnym pozostaje zgranie tych wszystkich systemów w jeden, który będzie w stanie samodzielnie sterować pojazdem w otwartym ruchu ulicznym.

Tesla w trybie autonomicznym z kierowcą

Zalety autonomicznych pojazdów nie kończą się oczywiście wyłącznie na prostym zastąpieniu żywego kierowcy przez maszynę. W dobie coraz większej powszechności Internetu rzeczy, autonomiczne pojazdy wspólnie uczestniczące w ruchu ulicznym będą mogły komunikować się wzajemnie, informując o planowanych do podjęcia czynnościach. W praktyce może to oznaczać zerwanie z kluczową obecnie na drodze regułą ograniczonego zaufania, której zlekceważenie każdego roku prowadzi do wielu wypadków i kolizji. Maszyny nie będą również łamać przepisów drogowych, ani prowadzić w stanie nietrzeźwości. Zniknie problem mierzenia czasu pracy i przemęczonych kierowców zasypiających za kierownicą. Autonomiczny pojazd posiadając dostęp do danych na temat natężeniu ruchu zawsze wybierze najmniej zakorkowaną i najszybszą trasę, a także bez trudu ominie zamknięte odcinki dróg. Przypilnuje też optymalnego spalania, dzięki czemu przejazdy staną się bardziej ekonomiczne. Mobilność oznacza w tym wymiarze wysoki poziom bezpieczeństwa oraz rozwiązanie wielu problemów cywilizacyjnych.

Zagrożenia wynikające z nowoczesnych technologii w transporcie

Oczywiście w miejsce jednych zagrożeń pojawią się inne, chociażby związane z możliwością przejęcia kontroli nad samochodem przez osoby postronne poprzez ataki hakerskie. Poza tym, pojazd autonomiczny jak każda inna maszyna może się po prostu zepsuć czy zwyczajnie zawiesić, co również może przysporzyć dodatkowych problemów. W zeszłym roku głośno było o awarii aplikacji służącej do zarządzania flotą popularnych, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, samochodów elektrycznych. W jej wyniku – mimo licznych systemów bezpieczeństwa – część użytkowników została najzwyczajniej w świecie na kilka godzin uwięziona w swoich pojazdach. Brak zaufania społecznego względem tego, że maszyny poradzą sobie z prowadzeniem auta to wciąż największa bariera przed wprowadzeniem pełnej autonomiczności ruchu drogowego. Tymczasem wydaje się, że powinno to diametralne odmienić sytuację jeśli chodzi o bezpieczeństwo na ulicach.

Rewolucje nigdy nie przychodzą łatwo – również w transporcie

W XIX wieku pierwsza rewolucja transportowa również nie wchodziła w życie bezproblemowo. Taka już natura rewolucji, że budzi obawy, a wraz z nimi również protesty. Dyszące parą szynowe potwory – jak początkowo postrzegane były pierwsze parowozy – również z trudem wypierały transport konny. Zmiany nie podobały się również wozakom, którzy stopniowo tracili zmonopolizowany do tej pory rynek transportu. I choć konie do dziś wciąż jeszcze wykorzystuje się w transporcie (choć na przykład w rolnictwie częściej spotkamy autonomiczny ciągnik polowy, niż poczciwą szkapę), to rewolucja, która miała miejsce w XIX wieku wydaje się nam oczywista i nieunikniona. Najpewniej w kolejnym wieku podobnie myśleć będą nasze wnuki i prawnuki, dla których autonomiczny transport nie będzie już rewolucją, ale zwykłą codziennością i podstawą ich mobilności. Podróżowanie samochodem kierowanym przez człowieka wciąż pozostanie być może sportem i zajęciem dla hobbystów, podobnie jak dzisiaj rekreacyjna jazda konna.  

Tagi

🠙